niedziela, 28 grudnia 2014

MÁDARA Daily Defense ultra bogaty krem ochronny krem DD

Zimową porą skóra potrzebuje kremu, który ochroni ją przed zimnem, wiatrem i zmianami temperatury. Moja skóra źle znosi zwłaszcza zmiany temperatury, reaguje wtedy zaczerwienieniem i ma skłonność do miejscowego przesuszenia. Na szczęście jak do tej pory nie było zbyt dużych mrozów, u mnie najwięcej było - 7 stopni. Ale teraz za oknem zrobiło się zimowo, jest biało i temperatura utrzymuje się kilka stopni poniżej zera.
 
 
 
Daily Defense ultra bogaty krem ochronny - krem DD to mój zimowy niezbędnik. Ma na celu chronić skórę przed ekstremalnymi warunkami pogodowymi. Ten krem do całego ciała to ratunek skóry przed wysychaniem i pękaniem. Bogate w witaminy oleje z północnych malin moroszek i rokitnika koją, nawilżają i przywracają naturalną warstwę ochronną skóry, czyniąc ją miękką. Leczy spękane usta, stopy, zmiękcza skórki paznokci, może być także używany jako balsam łagodzący dla dzieci.
 
Krem stosuję przeważnie do twarzy, ale czasem używam go także do rąk kiedy są zbyt przesuszone i potrzebują solidnej dawki ukojenia. Krem zamknięto w plastikowej tubce o pojemności 60 ml. Ma postać gęstej maści o ziołowo-słodkim zapachu i lekko pomarańczowym kolorze. Pomimo gęstej konsystencji bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i dosyć szybko wchłania.  Krem nie pozostawia tłustej warstwy jak większość zimowych kremów ochronnych, które wcześniej stosowałam. Na skórze pozostaje raczej delikatna powłoka, która dobrze chroni skórę. Przyznam, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona efektem działania tego kremu. Po użyciu skóra jest mięciutka w dotyku.  
 
 
 
 
Krem dobrze chroni skórę przed wiatrem i zimnem. Skóra jest wyciszona i nie reaguje zaczerwieniem kiedy wracam do domu. Zauważyłam, że lepiej radzi sobie z miejscowym przesuszeniem. I nie marznie mi nos co dla mnie jest dodatkowym plusem. 
 
Nie wiem jak sobie poradzi przy niższych temperaturach bo takich u mnie jeszcze nie było, ale wyczytałam, że  w celu przetestowania efektywności kremu DD zespół MADARA wybrał się w pełną wyzwań podróż na Północ, gdzie zorganizowano sesję zdjęciową poza kołem arktycznym, w Laponii i nowy krem DD chronił ich skórę, usta i ręce przed zimnem i wiatrem przez cały dzień.
 
 
 
 
To dobry krem zimowy, warto zwrócić na niego uwagę wybierając krem na okres zimowy. Krem można kupić np. na stronie sklepu Matique. Widziałam go także w zestawie z mydełkami w uroczym pudełku.
 
Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii, Olea Europaea, Alcohol Caprylic,Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Hydrogenated Macadamia Integrifolia seed oil, Lanolin, Behenyl Alcohol, Hippophae Rhamnoides, Rubus chamaemorus, Lecitin, Xantan Gum, Aroma, Stearic Acid, Palmitic Acid, Tocopherol, Glycine Soja (Sterols), Ascorbyl Palmitate, Sodium phytate, Iron Oxides, Limonene, Linalool, Citral
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych Świąt!

Wszystkim moim kochanym Czytelnikom
życzę radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia
oraz wielu szczęśliwych chwil i cudownej rodzinnej atmosfery
przy świątecznym stole
 
LIMONKA
 

 

niedziela, 14 grudnia 2014

Grudniowe przyjemności


Kiedy nadchodzi grudzień bardzo mnie to cieszy. Jest to miesiąc, który bardzo lubię. To czas oczekiwania na Święta, cudowna świąteczna atmosfera, którą uwielbiam i mnóstwo przyjemności, które czekają na każdym kroku. Wiele z nich sprawiam sobie sama, bo takie okazje są naprawdę tylko w tym okresie.
 
W tym roku odpuściłam sobie DDD bo skorzystałam wcześniej z promocji Andrzejkowej na stronie PAT&RUB. Kupiłam kosmetyki z 40% obniżką, które dotarły do mnie w grudniu. Kupiłam dwa masła do ciała, relaksujące i orzeźwiające, a także solny peeling do stóp. Do koszyka wrzuciłam jeszcze dwa balsamy wyszczuplające bo o ciało należy dbać przez cały rok. Sprawiłam więc sobie mikołajkowy prezent pod poduszkę.
 


 
 
Mikołaj w tym roku podarował mi książki. Dostałam książkę napisaną przez autorkę jednego z najpopularniejszych blogów urodowych -  Anwen "Jak dbać o włosy", którą miałam w planach sobie kupić. Mikołaj dorzucił jeszcze "Perfekcyjny rok z Perfekcyjną panią domu" i książkę Doroty Wellman "Ja nie mogę być modelką?". 
 



A jak tam Wasze mikołajkowe prezenty? Czy raczej czekacie na Gwiazdkę?


Pozdrawiam Was cieplutko

LIMONKA

piątek, 5 grudnia 2014

Denko październikowo-listopadowe

I kolejny miesiąc za nami. I jak to zwykle bywa na blogach pojawiają się posty z Waszymi kosmetycznymi zużyciami, które bardzo lubię czytać. Teraz nastał okres kiedy szukamy prezentów dla bliskich i takie posty mogą być inspiracją na mikołojakowo-świąteczne prezenty.
 

 
 
Posty denkowe na moim blogu pojawiają się przeważnie co dwa miesiące. Ta forma bardzo mi odpowiada. Jeśli jesteście ciekawe co wpadło do denkowego koszyka to zapraszam do poczytania.
 

 

1. PAT&RUB żel myjący rewitalizujący - dobry kosmetyk do codziennego stosowania. Przyjemnie pachnie i nie wysusza skóry. Chętnie poznam inne wersje zapachowe, Pisałam o nim tutaj.

2. Neobio pielęgnujący balsam do ciała - to kolejny kosmetyk tej marki, który z przyjemnością się stosuje. Szybko się wchłania, dobrze nawilża skórę i ładnie pachnie. Przeczytacie o nim tutaj.

3. Weleda serum ujędrniająco- regenerujące z owocem granatu - bardzo polubiłam to serum. Dobrze nawilża skórę. Sprawia, że jest ona gładka i wzmocniona. Pięknie pachnie. Warto kupić go ponownie. Pisałam o nim tutaj.

4. Pat&Rub odświeżająca bocheńska sól do kąpieli - bardzo lubię wszelkie dodatki do kąpieli. Sól stanowi świetny dodatek do rytuałów spa we własnej łazience. Taka kąpiel pozwala świetnie się zrelaksować i dobrze wpływa na organizm. Mam ochotę poznać inne sole tej marki. O soli przeczytacie tutaj.

5. Clochee relaksujący płyn micelarny - świetny kosmetyk do codziennego demakijażu. Szybko zmywa makijaż bez zbędnego pocierania skóry. Przyjemnie się go stosuje i warto się na niego skusić. Kupiłam już kolejną butelkę. Pisałam o nim tutaj.

6. John Masters Organics szampon do włosów normalnych lawenda & rozmaryn - dobrze oczyszcza i nie plącze zbytnio włosów. Całkiem nieźle się sprawdza w codziennej pielęgnacji ale nadal szukam idealnego szamponu. Dlatego raczej nie kupię go ponownie. Możecie o nim przeczytać tutaj.

7. Lavera - trend sensitiv puder sypki transparentny - dla mnie pudrowy ideał. Świetnie się u mnie sprawdza. Po użyciu skóra jest aksamitna w dotyku, matowa przez kilka godzin. Puder jest prawie niewidoczny na skórze i do tego pięknie pachnie. Już kupiłam kolejne opakowanie. Pisałam o nim tutaj.



8. Clochee łagodzący tonik antyoksydacyjny - bardzo polubiłam kosmetyki tej marki, a tonik jest kolejnym kosmetykiem, który się u mnie sprawdził. Tonik dobrze odświeża skórę, łagodzi podrażnienia i sprawia, że skóra jest uspokojona. Chętnie jeszcze do niego wrócę. Możecie o nim poczytać tutaj.

9. Clochee krem nawilżająco-ujędrniający - bardzo dobry krem, świetnie sprawdza się rankiem bo szybko się wchłania i można od razu wykonać makijaż. Po użyciu skóra jest dobrze nawilżona i miła w dotyku. Do tego krem przyjemnie pachnie. Skóra wygląda zdrowo i taki efekt bardzo mi odpowiada. Z przyjemnością  do nie go wrócę. Pisałam o nim tutaj.
 
10. Lavera żel stylizująco-pielęgnujący do brwi - kosmetyk, który służył mi przez wiele miesięcy. Świetnie się sprawdza w codziennej pielęgnacji brwi. Efekt jaki otrzymujemy sprawia, że brwi są nie tylko ujarzmione ale mają naturalny wygląd. Jestem z niego bardzo zadowolona. Tym razem kupiłam żel w odcieniu orzecha. Pisałam o nim tutaj.
 
11, 12  Figs & Rouge balsamy do ust Cherry&Vanilla i Słodkie Geranium - muszę przyznać, że są bardzo wydajne. Na koniec nawet zaczęły mnie już męczyć. Dobrze chronią usta ale nie zachwyciły mnie na tyle aby je ponownie kupić.
 
13. L'orient musująca kula do kąpieli o zapachu pomarańczy - Całkiem przyjemny dodatek do kąpieli. Przyjemnie pachnie i umila kąpiel, ale raczej nie kupię jej ponownie.
 
I to już wszystkie kosmetyki, które skończyły mi się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Mam jeszcze trochę takich, które są dosłownie na kilka użyć ale trafią już do grudniowego denka.
 
 
A jak tam Wasze denka? Idę poczytać co ciekawego pokończyłyście.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

czwartek, 4 grudnia 2014

PAT&RUB rewitalizujący żel myjący do ciała

Kosmetyki PAT&RUB podbiły moje serce. Bardzo je sobie cenię i z przyjemnością stosuję. Uważam, że pielęgnacja powinna sprawiać przyjemność. Na rynku jest tak duży wybór kosmetyków, że można kupić takie, których używanie będzie kojarzyło się z miłym codziennym rytuałem.
 
 
 
 
Żel myjący rewitalizujący jest właśnie jednym z takich kosmetyków, które z przyjemnością się stosuje. Ma postać raczej wodnistą o lekko pomarańczowym  zabarwieniu i intensywnym zapachu charakterystycznym dla tej serii. Aromat cytrynowy wysuwa się na pierwszy plan.
 
Żel pieni się raczej delikatnie i o wiele lepiej sprawdza się w duecie z myjką lub gąbką niż nanoszony bezpośrednio na skórę. Wtedy wystarczy użyć niewielką ilość żelu co czyni go bardzo wydajnym kosmetykiem. Żel nie wysusza skóry ale przyjemnie ją nawilża. Skóra jest mięciutka w dotyku i delikatnie pachnąca. Można nie stosować już balsamu jeśli mamy skórę w dobrej kondycji, ja jednak lubię się jeszcze posmarować po kąpieli balsamem albo masłem.
 
 
 
 
Kompozycja: 
  • ekstrakt żurawiny* – nawilża, zwalcza wolne rodniki, regeneruje, bogata w witaminę C
  • ekstrakt z cytryny* – wygładza, wzmacnia, chroni naczynia, rozjaśnia
  • inulina*- naturalny polisacharyd, poprawia kondycje skóry
  • roślinna gliceryna* - nawilża
  • substancje myjące z oleju kokosowego*
 *surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym
 
 
 
 
Skład: Aqua, Camelia Sinensis Leaf Water, Babasuamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoamphoacetate, Alcohol, Glycerin, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Polyglyceryl-4-Caprate, Caprylyl Glycol, Phenethyl Alcohol, Xanthan Gum, Parfum, Citrus Medica Limonum Oil, Sodium Phytate, Citric Acid, Citral, Geraniol, Citronellol, Linalool, Limonene.
 
 
Z przyjemnością poznam inne wersje żeli myjących tej marki. Ciekawa jestem, które najbardziej polubiłyście.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA
 

niedziela, 30 listopada 2014

Kalendarz adwentowy Yankee Candle


Kalendarze adwentowe stają się coraz bardziej popularne nie tylko wśród dzieci. Najbardziej znane są chyba te z czekoladkami. Szukając dla siebie kalendarza adwentowego natrafiłam na kalendarz  Yankee Candle. Muszę przyznać, że nie znam świec tej marki, miałam kilka wosków, które kiedyś dostałam w prezencie. Świece są bardzo popularne i najwyższa pora poznać je bliżej. Postanowiłam na początek kupić właśnie ten kalendarz, który będzie mi umilał zimowe wieczory w oczekiwaniu na Święta.



Kalendarz adwentowy zawiera 24 świeczki tea light w sześciu zapachach idealnie skomponowanych na radosny czas oczekiwania.

Zapachy w zestawie:
  • Snowflake Cookie - zapach ciasteczek z odrobiną cynamonu, polanych waniliową polewą
  • Icicles - zapach lasu zimą, gałęzie sosnowe pokryte lodem z nutą pikantnego cynamonu
  • Angle's Wings - zapach słodkiego aromatu cukru, rajskich płatków kwiatów i wspaniale gładkiej wanilii
  • Cranberry Ice - zapach mroźnych owoców żurawiny z pikantną słodyczą
  • Christmas Cookie - zapach maślano-waniliowych domowych ciasteczek
  • Christmas Garland - zapach świeżo ciętych gałęzi sosny i pikantnej żurawiny
 
  
Już nie mogę się doczekać kiedy otworzę pierwsze okienko. Mała rzecz, a potrafi sprawić tyle radości.
 
Kupiłyście już w tym roku kalendarze adwentowe? A może same potraficie wyczarować kalendarzowe cudeńka?
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

piątek, 28 listopada 2014

Lavera - trend sensitiv puder sypki transparentny

Puder do twarzy to mój kosmetyczny niezbędnik. Bez niego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Lubię pudry sypkie i przeważnie wybieram transparentne. Mam jasną karnacje i lepiej się u mnie sprawdzają.
 
Kosmetyki do makijażu Lavera bardzo lubię, a jednym z moich ukochanych kosmetyków jest właśnie puder sypki.
 
Jest to wyjątkowo lekki puder mineralny o strukturze mikrogranulek.  Zawiera kompozycję składników pochodzących z upraw organicznych oraz wyselekcjonowanych minerałów, które perfekcyjnie wykańczają każdy makijaż. I trudno się z tym nie zgodzić.
 
 
 
Puder jest bardzo drobniutki i pięknie pachnie. Bardzo przypadł mi do gustu zapach pudrów Lavera. Idealnie stapia się ze skórą sprawiając, że jest prawie niewidoczny na skórze. Daje bardzo naturalny efekt. Matuje skórę na kilka godzin, nie zatyka porów i ten efekt bardzo mi odpowiada. Skóra wygląda zdrowo i nie ma efektu maski. 
 
Puder zamknięto w pudełeczku o pojemności 8 g. Małe opakowanie świetnie sprawdza się zarówno w domu, jak i w podróży. Do opakowania dołączono gąbeczkę ale jej nie używam bo jest zbyt mała. Do tego celu stosuję albo inną gąbeczkę albo nakładam puder pędzlem. W obydwu przypadkach daje tak samo  ładne aksamitne wykończenie.
 
Puder pełni u mnie rolę kosmetyku mającego na celu zapobieganie błyszczeniu skóry. Podkładu nie używam wcale, puder w zupełności mi wystarczy. Dla mnie to pudrowy ideał. Mam już kolejne opakowanie w zapasie.
 
 
Skład: mika, sproszkowane kiełki ryżu*, krzemian magnezu, stearynian magnezu, trykaprylin, kwas krzemowy, dwutlenek tytanu, oksychlorek bizmutu, tlenki żelaza (CI 77491, CI 77492), olej arganowy*, wyciąg z owoców rokitnika*, tokoferol, masło shea*, olej z nasion lnicznika siewnego, olej roślinny, masło kakaowe*, olej kokosowy*, alkohol*, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek*, wyciąg z korzenia lukrecji*, uwodorniona lecytyna, wyciąg z kwiatów malwy*, wyciąg z kwiatów róży stulistnej*, wyciąg z kwiatów lipy*, palmitynian askorbylu, woda, zapach**, limonen**, geraniol**, linalol**, cytronelol**, cytral**, benzoesan benzylu**
* składniki pochodzące z certyfikowanych upraw biologicznych
** naturalne olejki eteryczne
 

 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

czwartek, 27 listopada 2014

Neobio pielęgnujący balsam do ciała

Kosmetyki marki Neobio miałam przyjemność poznać już w zeszłym roku. Bardzo je polubiłam. Są skuteczne i przyjemnie się je stosuje. Dzisiaj napiszę o kolejnym z nich czyli o pielęgnującym balsamie do ciała.
 
 
 
 
Balsam dzięki właściwościom bio aloesu i jagód acai zapewnia odpowiednie nawilżenie i dodaje elastyczności.  Bio masło shea i organiczny olejek sojowy odżywiają nawet bardzo suchą skórę, czyniąc ją bardziej miękką i gładką.
 
Balsam otrzymujemy w plastikowej butelce o pojemności 250 ml. Balsam ma raczej rzadką konsystencję i przyjemny intensywny zapach, który mnie osobiście się podoba. Polubią go zwłaszcza miłośniczki mocniejszych aromatów.
 
Szybko się wchłania i pomimo alkoholu wysoko w składzie nie wysusza skóry. Dobrze nawilża i sprawia, że skóra jest przyjemna w dotyku. Docenią go posiadaczki skóry normalnej, przy skórze przesuszonej może okazać się zbyt lekki. Ja go polubiłam bo to przyjemny balsam do codziennego stosowania.
 
 
 
 Skład: Aqua (Water), Alcohol denat., Glycerin, Glycine Soja (Soybean) Oil*, Glyceryl Stearate Citrate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter*, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Isoamyl Laurate, Xanthan Gum, Parfum (Essential Oils), Tocopherol, Sodium Lactate, Euterpe Oleracea Pulp Powder*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Lactic Acid, PCA Ethyl Cocoyl Arginate, Linalool, Limonene, Geraniol, Eugenol.
*składniki z certyfikowanych upraw organicznych.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA
 

środa, 26 listopada 2014

PAT&RUB szalona promocja Andrzejkowa

PAT&RUB kusi niezwykłymi promocjami. To świetna okazja aby kupić prezenty bliskim, a także samej sobie. Mikołajki już za kilka dni, a do Gwiazdki też już niedaleko.




W tym roku marka PAT&RUB przygotowała dla swoich Klientów niezwykłą promocję Andrzejkową.
 
Na początek Klientki i Klienci zostali zaproszeni do wypełnienia specjalnej ankiety. PAT&RUB przygotowało specjalną listę bestsellerów kończącego się już roku. Produktów, które były wybierane najczęściej i cieszyły się bardzo pozytywnymi opiniami użytkowników. Z tych produktów należy wybrać 10 swoich ulubieńców i zagłosować na nie. W tym celu należy odwiedzić blog PAT&RUB, czyli www.naturalnyblog.pl. Na stronie głównej znajduje się ankieta z listą 20 produktów. Należy oddać głos na 10 z nich.



 
Głosowanie potrwa do 27.11 (czwartek) do godz. 14:00. Wyniki będzie można na bieżąco obserwować. Jednak jeszcze 27.11 PAT&RUB ogłosi je na blogu i zakomunikuje przez media społecznościowe. 
 
Od godziny 00:00 28 listopada w piątek, dokładnie do godziny 24:00 trwać będzie Magiczna Promocja: 
 
- 40% rabat x 10 produktów, które Klientki i Klienci wybrali w głosowaniu

  • Promocja powyższa łączy się z wszystkimi innymi obowiązującymi promocjami w sklepie PAT&RUB!
  • Do zamówień o wartości powyżej 200 zł (finalna kwota do zapłaty) PAT&RUB oferuje dostawę GRATIS!
  • Zamówienie można złożyć też przez mobilny sklep PAT&RUB! Wystarczy wpisać „patandrub.pl” w wyszukiwarce swojego smartfona czy tabletu.
  • Do dnia 2.12.2014 trwa jeszcze jedna wyjątkowa promocja! Do zamówień powyżej 150 zł (finalna kwota do zapłaty), zawierających przynajmniej 1 produkt z linii Kosmetyków Rodzinnych SWEET PAT&RUB dodaje przytulnego Łosia, który ucieszy dzieciaki, a do tego - całe zamówienie pakuje w piękny, świąteczny worek.
 
 


 
Ja już zagłosowałam na moje ulubione kosmetyki. W tym roku pod moją choinką znajdą się cudownie pachnące kosmetyki PAT&RUB, list do Mikołaja napisany więc wystarczy tylko wypatrywać paczuszki od Mikołaja i prezentów pod choinką.


Pozdrawiam Was cieplutko

LIMONKA

wtorek, 25 listopada 2014

Clochee krem odmładzająco-regenerujący na noc

Marka Clochee zagościła w mojej łazience na dobre. Kosmetyki dobrze służą mojej skórze i sprawiają, że pielęgnacja jest nie tylko przyjemna, ale i skuteczna. Uzupełnieniem codziennej, wieczornej pielęgnacji jest odmładzająco-regenerujący krem na noc.
 
Krem dzięki obecności oleju arganowego opóźnia procesy starzenia i głęboko nawilża skórę. Działa rewitalizująco, poprawia elastyczność i jędrność. Olej arganowy chroni naskórek przed wysuszaniem i wspomaga odnowę komórek.
 
 
 

Zawiera także Algi Ulva Lactuca, które przeznaczone są do preparatów do pielęgnacji skóry. Ekstrakt ten zawiera 10-krotnie więcej witamin np. z grupy B, C, E oraz składników mineralnych tj. wapń, jod, żelazo, magnez, cynk, niż rośliny lądowe.
 
Krem na noc zamknięto w szklanej butelce o pięknym kobaltowym kolorze zakończonej srebrną pompką. Opakowanie cieszy oko i pięknie wygląda. Krem ma bardzo bogatą konsystencję, ale dosyć dobrze się wchłania. Jako krem nocny nie wchłania się od razu do matu, na skórze pozostaje delikatna warstewka, która dla mnie jest plusem. Zimową porą nie lubię kremów na noc, które zbyt szybko się wchłaniają.
 
 
 
 
Moja skóra ma skłonność do miejscowych przesuszeń i trudniej znosi różnice temperatur. Bardziej treściwe kremy przynoszą ulgę mojej skórze. Oczywiście nie mam na myśli tłustej warstwy, którą wytrzemy w poduszkę. Zanim położę się do łóżka, krem prawie całkowicie zdąży wniknąć w moją skórę. Zapach kremu określiłabym jako ziołowy, z nutką słodkości w tle.
 
Po przebudzeniu skóra jest miękka w dotyku i gładka. Sprawia wrażenie wypoczętej i zdrowszej. To  kolejny kosmetyk marki Clochee, który zasługuje na bliższe poznanie.
 
 
Skład: Aqua**, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil**, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate**, Coco Caprylate/Caprate*, Stearyl Alcohol*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Butyrospermum Parkii Butter*, Glycerin*, Argania Spinosa Kernel Oil**, Glyceryl Stearate*, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Sorbic Acid (and) Glycerin****, Glycerin (and) Aqua (and) Hydrolyzed Ulva Lactuca Extract**, Olea Europaea Fruit Oil (and) Myrtus Communis Leaf Extract (and) Olea Europaea Leaf Extract*, Lysolecithin (and) Sclerotium Gum (and) Xanthan Gum (and) Pullulan*, Sodium Hydroxide,  Parfum**,  Hydrolyzed Sodiu Hyaluronate*,  Limonene**
* Składnik posiada certyfikat Ecocert
** Surowiec naturalny
*** Surowiec naturalny, zaaprobowany przez Ecocert.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA
 

wtorek, 18 listopada 2014

Jesienny ulubieniec czyli nawilżająca maseczka do skóry suchej i wrażliwej z ekstraktem z róży Coslys

Jestem miłośniczką maseczek do twarzy. Lubię gotowe maseczki, które kupuję w zależności od potrzeb skóry, ale czasem robię je też sama w domu. Taka chwila z maseczką na twarzy bardzo relaksuje i sprawia, że skóra w bardzo krótkim czasie zyskuje na wyglądzie.
 
Jesienną porą lubię maseczki nawilżające, które doskonale sprawdzają się w okresie grzewczym. A dobrze nawilżona skóra jest bardziej odporna na niekorzystną aurę panującą za oknem. Regularne stosowanie maseczek przynosi naprawdę bardzo dobre efekty.
 
 
 
 
Maseczkę zamknięto w plastikowej tubce o pojemności 75 ml. Maska jest gęsta ale dobrze się ją nakłada na skórę. Dzięki takiej konsystencji nie spływa z twarzy. Pachnie bardzo delikatnie, lekko ziołowo. Lubię maseczki w tubkach, są wydajne i można się nimi cieszyć przez dłuższy okres czasu.
 
Stosuję ją przeważnie dwa razy w tygodniu. Nakładam na skórę na około 10-15 minut. W tym czasie odpoczywam i słucham ulubionej muzyki. Następnie przy pomocy ściereczki muślinowej zmywam pozostałości ze skóry. W moim przypadku większość maseczki zostaje wchłonięta całkowicie, niewielka jej ilość zostaje na czole i brodzie.
 
 
 
 
Po zmyciu skóra jest bardzo dobrze nawilżona, gładka i sprawia wrażenie jakby grubszej. Jest miła w dotyku i muszę przyznać, że przy regularnym stosowaniu podoba mi się efekt działania tej maseczki, jaki widzę w lustrze. W okresie grzewczym warto pamiętać o stosowaniu maseczek, wbrew pozorom nie zajmuje to aż tak wiele czasu.
 
Maseczkę wypatrzyłam na stronie sklepu Matique klik i po przeczytaniu jej opisu zdecydowałam się właśnie na nią. Jestem z niej bardzo zadowolona i nabrałam jeszcze większą ochotę poznać bliżej pozostałe kosmetyki tej francuskiej marki.
 
 
 
 
 
Skład: aqua (water), glycerin (vegetable glycerine), spiraea ulmaria flower extract* (meadow sweet flower water), caprylic/capric triglyceride (emollient from coco and vegetable glycerin), cetyl alcohol (emulsifier from coco and wisteria), glyceryl stearate SE (emulsifier from coco and palm), sorbitan oleate (emulsifier from olive), butyrospermum parkii (shea) butter*, anthemis nobilis flower water* (organic camomile flower water), persea gratissima (avocado) oil*, gossypium hirsutum (cotton) extract* (organic cotton extract), prunus armeniaca (apricot) kernel oil* , rosa damascena flower extract* (organic rose extract), laminaria ochroleuca extract (conditionner from natural origin), aloe barbadensis leaf juice powder* (organic aloe vera extract), parfum (100% natural perfume), bisabolol (active from candeia oil : brasilian tree), cera alba (beewax), hydrogenated castor oil, glycine soja (soybean) oil (non OGM soya extract), tocopherol (natural vitamine E), benzyl alcohol (preservative), sodium stearoyl glutamate (emulsifier from natural origin), xanthan gum (thickener), stearic acid (texture agent), lactic acid (pH balancer), dehydroacetic acid (preservative), citric acid (pH balancer), linalool, limonene (components naturally present in perfume).
*z rolnictwa ekologicznego
- 99% składników jest pochodzenia naturalnego
- 39.25% składników pochodzi z rolnictwa ekologicznego
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

poniedziałek, 17 listopada 2014

John Masters Organics szampon do włosów normalnych lawenda & rozmaryn

W okresie grzewczym pielęgnacja włosów stanowi dla mnie wyzwanie ponieważ włosy mają większą skłonność do puszenia. Na szczęście pogoda za oknem pozwala jeszcze na codzienne mycie włosów rankiem (czyli w moim przypadku o 5.00 rano bo do pracy wychodzę z domu o 6.00 więc muszę to jakoś zorganizować). Ale nie narzekam, już się przyzwyczaiłam więc nie jest tak źle.

Szampon do włosów normalnych kupiłam w zestawie z odżywką cytrus i gorzka pomarańcza. Szampon już się skończył wiec mogę napisać jak się u mnie sprawdził.
 
 
 

Opis szamponu zachęcił mnie do zakupu właśnie tej wersji. Został zrobiony ze świeżo zebranych płatków lawendy i rozmarynu, których to właściwości czyszczące regulują procesy zachodzące w skórze głowy, szampon delikatnie czyści włosy i pozostawia na nich jedwabistą otoczkę, która utrzymuje je w świetnej kondycji przez długi czas.
 
Szampon nie zawiera laurylosiarczanu sodu (sodium lauryl sulfate) oraz innych szkodliwych substancji chemicznych i jest bezpieczny dla włosów farbowanych.

W ciemnej, plastikowej butelce otrzymujemy 236 ml szamponu o pięknym bursztynowym kolorze i intensywnym zapachu. Mnie zapach się spodobał, ale nie otrzymuje się zbyt długo na włosach. Szampon ma raczej gęstą konsystencję, dobrze się pieni i nie plącze zbytnio włosów co jest jego dodatkowym atutem.
 
Włosy są dobrze oczyszczone i nie ma wrażenia tępości włosów czego bardzo nie lubię. Szampon całkiem nieźle sprawdza się w codziennej pielęgnacji włosów, a z odżywką cytrus i gorzka pomarańcza stanowi świetny duet pielęgnacyjny.
 
 
 

Skład: Aloe barbadensis (aloe vera) leaf juice, aqua (water), babassuamidopropyl betaine, decyl glucoside, sodium lauryl sulfoacetate, sodium lauroamphoacetate, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, sodium chloride, sodium sulfate, lonicera caprifolium (honeysuckle) flower extract, urtica dioica (nettle) root extract, panthenol (vitamin B5), glycerin, lavandula angustifolia (lavender) oil, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf oil, achillea millefolium (yarrow) extract,camellia sinensis (white tea) extract, equisetum hyemale (horsetail) extract, salix alba (willow) bark extract, chamomilla recutita (chamomile) flower extract, lavandula angustifolia (lavender) extract, symphytum officinale (comfrey) leaf extract, borago officinalis (borage) seed oil, helianthus annuus (sunflower) seed oil, linum usitatissimum (flax) seed oil, potassium sorbate, sodium benzoate, sorbitol, guar hydroxypropyltrimonium chloride, wheat amino acid, hydrolyzed soy protein, sulfur, tocopherol, linalool, limonene.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA
 
 

czwartek, 6 listopada 2014

Clochee bogate masło do ciała - mango

Jesienna aura nie służy mojej skórze. Okres grzewczy sprawia, że skóra szybciej ulega przesuszeniu i zaczyna sprawiać kłopoty. Najbardziej narażone są stopy i dłonie, które w bardzo szybkim tempie stają się szorstkie i trudniej je pielęgnować. Dlatego jesienią do pielęgnacji wprowadzam masła do ciała, które przynoszą ulgę i lepiej dbają o nawilżenie skóry. Stosuję je na zmianę z balsamami pielęgnacyjnymi aby zapobiec nadmiernemu przesuszeniu skóry. Ważna jest systematyczność bo skutki lenistwa od razu są widoczne na skórze.
 
 
 
 
Masło do ciała - mango Clochee zawiera między innymi olej jojoba, który powoduje wzrost sprężystości skóry. Dzięki niemu skóra staje się bardziej elastyczna, gładka i wygląda młodziej. Znajdziemy w nim także masło shea, które jest doskonałym źródłem witamin A, E, F. Działa łagodząco i antybakteryjnie, dodatkowo regeneruje, uelastycznia i natłuszcza przesuszone ciało. Zabezpiecza również skórę przed czynnikami zewnętrznymi.
 
 
 
W pudełku wykonanym z ekologicznego plastiku z domieszką d2w (podlega degradacji tlenem) zamknięto 250 ml kosmetyku w cytrynowo-żółtym kolorze. Masło jest gęste, treściwe ale dobrze rozprowadza się na skórze. Dosyć dobrze się wchłania. Pomimo gęstej konsystencji wcale nie jest tłuste jak można się było spodziewać. Na skórze pozostaje delikatna powłoka, ale nie ma to nic wspólnego z tłustą warstwą.
 
Masło dobrze spełnia swoje zadanie, skóra jest dobrze nawilżona, gładka i przyjemna w dotyku. Skóra jest w lepszej kondycji i nie przesusza się zbyt szybko. Masło dobrze się też sprawdza w pielęgnacji dłoni, stosuję je wtedy przeważnie na noc, zakładam bawełniane rękawiczki i rano skóra wygląda zdecydowanie lepiej. Zapach masła trudno jednoznacznie określić. Aromat raczej słodki, trochę owocowy. Dla mnie przyjemny. Ale zapach to bardzo indywidualna sprawa i każdy odbiera go trochę inaczej.
 
 

Skład: Aqua**, Coco Caprylate/Caprate*, Butyrospermum Parkii Butter*, Decyl Oleate*, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate**, Glyceryl Stearate (and) Cetyl Alcohol (and) Sucrose Stearate (and) Sucrose Tristearate*, Cetearyl Alcohol*, Glycerin*, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**,   Dehydroacetic Acid (and) Benzyl Alcohol (and) Aqua***, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil**, Sodium Hydroxide, Parfum**, Xanthan Gum**, E160a, Limonene**
 * posiada certyfikat Ecocert
** surowiec naturalny
***surowiec naturalny zaaprobowany przez Ecocert
 
 
Na stronie sklepu Clochee widziałam jeszcze bogate masło do ciała migdałowo-kwiatowe. Jestem bardzo ciekawa tego masła. Jeśli je miałyście, napiszcie co o nim sądzicie.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

wtorek, 28 października 2014

Jesienne nowości

Jesień sprzyja kosmetycznym zakupom, nic tak nie poprawi szybko humoru jak kosmetyczne nowości, no może jeszcze ciasteczko ale to już inna bajka. Jeśli jesteście ciekawe na co się skusiłam to zapraszam na jesienne nowości.
 

 

Pierwszym sklepem, w którym zrobiłam zakupy był sklep ZDROWE KOSMETYKI z Bolesławca. To już kolejne moje zamówienie w tym sklepie i na pewno nie ostatnie. Skusiłam się na szampon do włosów farbowanych, szampon naprawczy z keratyną do włosów osłabionych i intensywną maskę do włosów osłabionych i zniszczonych marki Coslys bo pokończyły mi się kosmetyki do włosów. Zachwycona byłam wodą micelarną marki Coslys więc tym razem kupiłam płyn do demakijażu oczu z ekstraktem z lilii bo od dawna miałam wielką ochotę go przetestować.
 
Puder sypki transparentny Lavera uwielbiam więc jak tylko zobaczyłam denko w poprzednim od razu kupiłam kolejne pudełeczko. Moją skórę jesienią rozpieszczać będę delikatnym peelingiem do twarzy Make Me Bio, a o piękne spojrzenie zadba maska-krem pod oczy na noc z kaskaryli Orientana.
 
 

Kolejne zamówienie pochodzi ze sklepu ECO KRAINA. Zasmuciła mnie wiadomość, że sklep zostanie zamknięty. Szkoda, bo lubiłam ten sklep. Z tego powodu sklep ogłosił wyprzedaż i kupiłam kilka kosmetyków celem poznania, a także i takie, do których lubię wracać.
 
Kupiłam płyn micelarny Clochee i wodę różaną Ikarov bo świetnie służą mojej skórze i zasługują na ponowny zakup. Głęboko oczyszczający olejek do codziennej pielęgnacji twarzy JOIK, łagodne mleczko do demakijażu i łagodny żel do mycia twarzy Skin Blossom to nowości, których nie miałam okazji wcześniej poznać.
 

 

I kolejne nowości w mojej jesiennej kosmetyczce, które z przyjemnością poznam. Nawilżający krem z filtrem UV Lilla Mai mnie zaciekawił bo zupełnie nie znam tej marki, a sporo o niej ostatnio czytałam i jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi. Kupiłam jeszcze balsam do ciała Lime sensation z werbeną i limonką  i maskę do włosów farbowanych Lavera. Do tego hibiskusowy tonik do twarzy Sylveco bo toników nigdy za wiele w łazienkowej szafce.
 
Ciekawa jestem na co się skusiłyście w ostatnim czasie. Dużo jest ciekawych promocji i można wypatrzyć naprawdę coś ciekawego.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

 

piątek, 24 października 2014

Jesienne nowości Phenomé

Jesień kusi nowościami, promocjami i zachęca do rozpieszczania skóry, kiedy za oknem pogoda nie nastraja optymistycznie. U mnie jest bardzo zimno i zastanawiam się, czy nie zacznie już sypać śnieg.
 
Zwróciłam uwagę na nową linię kosmetyków do twarzy BRIGHTENING marki Phenomé, która dostępna jest już w sklepach stacjonarnych, a od poniedziałku również w sklepie on-line. Szkoda, że mam tak daleko do najbliższego sklepu stacjonarnego, bo już bym tam była.




Tej jesieni Phenomé będzie kusić nas soczystym jabłkiem. Brzmi bardzo apetycznie i niezwykle ciekawie. Same smakołyki dla skóry, które mam niesamowitą ochotę wypróbować na własnej skórze.
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA
 

środa, 22 października 2014

Clochee relaksujący płyn micelarny

Jestem fanką płynów micelarnych. Cenię je za skuteczność i przyjemność stosowania. Do demakijażu używam różnego typu kosmetyków, lubię je zmieniać. A płyny micelarne często goszczą w mojej łazience.


 
 
Relaksujący płyn micelarny Clochee dzięki zawartości hydrolatu z róży damasceńskiej ma działanie przeciwzapalne, łagodzące, odmładzające i poprawia elastyczność skóry. Wzmacnia też naczynka krwionośne, wygładza, matuje i oczyszcza. Natomiast hydrolat z kwiatu pomarańczy jest polecany do cery wrażliwej i naczyniowej. Działa antyoksydacyjnie, regeneruje i wspomaga walkę z przedwczesnym starzeniem. Wpływa także korzystnie na cerę dojrzałą.
 


 
Płyn micelarny zamknięto w plastikowej, kobaltowej butelce z pompką, która działa bez zarzutu i ułatwia dozowanie płynu. W opakowaniu znajduje się 250 ml produktu. Zapach jest bardzo delikatny, lekko ziołowy. Ale najważniejsze jest działanie. Płyn bardzo dobrze radzi sobie ze zmyciem bazy, cieni i tuszu do rzęs, świetnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Aby zmyć makijaż oczu wystarczy chwilę potrzymać zwilżony wacik, po czym delikatnie przetrzeć okolice oczu. Bardzo szybko można usunąć cały makijaż. Przypomnę tylko, że nie używam kosmetyków wodoodpornych.  Płyn nie pieni się i nie pozostawia lepkiej warstwy na skórze.
 
Płyn micelarny jest kolejnym kosmetykiem marki Clochee, który się u mnie sprawdził. Bardzo polubiłam ich produkty, dobrze służą mojej skórze. A kolejna butelka płynu micelarnego już do mnie jedzie.
 
 


Skład: Aqua**, Citrus Aurantium Amara Flower Water (and) Citric Acid (and) Aqua (and) Sodium Benzoate (and) Potassium Sorbate*, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate (and) Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate (and) Aqua*, Glycerin*, Rosa Damascena Flower Extract (and) Citric Acid (and) Aqua (and) Sodium Benzoate (and) Potassium Sorbate,* Aloe Barbadensis Leaf Juice (and) Potassium Sorbate (and) Sodium Benzoate*, Sodium Dehydroacetate*.
* Certified by Ecocert, ** Natural Raw Material
 
 
Pozdrawiam Was cieplutko
 
LIMONKA

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...